tresura papugi w lodówceFacet dostał na urodziny papugę. Szybko zorientował się, ze ma ona okropny nawyk przeklinania i rzuca mimochodem co drugie słowo. Cóż miał jednak zrobić - wyrzucić? -Żal.

Zawsze to jakiś towarzysz, zresztą prezent. Wiele dni starał się walczyć ze słownictwem papugi. Mówił do niej mile słowa, puszczał łagodną, klasyczna muzykę, robił wszystko, żeby dać papudze dobry przykład. 
Słowem - pełna poświecenia terapia i wszystko na nic.

Pewnego dnia, kiedy papuga wstała lewa noga i była wyjątkowo wredna, facet nie wytrzymał. Zaczął krzyczeć, ale papuga darła się
głośniej. Potrząsnął nią. Wtedy nie dość, że go zbluzgała , to jeszcze dostał parę razy dziobem. Zdesperowany wrzucił ptaszysko do zamrażarki,  zatrzasnął drzwi, oparł się o nie i zsunął w dół. Papuga rzuciła się kilka razy o ściany zamrażarki, coś zabełkotała i nagle wszystko ucichło.

ogień jasio masturbacjaLekcja języka polskiego. Gramatyka.
Pani prosi dzieci, żeby wyjęły kartki i wymyśliły słowo składające się z czterech sylab, które im się kojarzy z czymś przyjemnym i niepowtarzalnym.
Zapanowała cisza, pełne skupienie, jedni zaczęli obgryzać długopisy, a inni przeliczając na palcach, coś sobie mruczeli pod nosem i ruchem głowy  negowali wymyślone słowo.
Po kwadransie pada hasło:
- Kończymy i odkładamy długopisy!
Dzieci posłusznie wykonały polecenie i wyprostowały się na siedzeniach.
- Które z was chce zacząć?
Marzenka podniosła palce.
- Proszę, przeczytaj!
- Ponieważ moi dziadkowie mają od lat szklarnie, wymyśliłam słowo:  "O-grod-nic-two", a dlatego kojarzy mi się z czymś przyjemnym, bo kiedy na różnych grządkach zakwitają kwiaty, to ich zapach oraz piękne kolory sprawiają, że długo nie można oderwać oczu.
- Bardzo ładnie!... Kto następny?
Tym razem Kamil powoli podniósł rękę.
- Słuchamy!
- Ponieważ mój starszy brat lubi latać i ja kiedyś z nim byłem, to dlatego wymyśliłem słowo - "pa-ra-lot-nia". Uważam, że nie ma nic piękniejszego jak widok z góry na ziemię. Chociaż się bałem, nigdy tego nie zapomnę.
- Interesujące!... Bardzo ładnie!... Kto teraz?
Ręka Jasia powędrowała w górę.
- Pochwal się Jasiu swoim słowem, proszę!

laska w krawacieUcieka Talib przez afgańską pustynię, spragniony, ledwo stoi na nogach. Nagle zobaczył coś na horyzoncie.

Mając nadzieję na znalezienie odrobiny wody skierował się w stronę oazy, ale na miejscu spotkał starego Żyda w małej budce sprzedającego krawaty.
- Masz wodę? - spytał Talib.
- Nie mam wody - odpowiedział Żyd - ale może kupisz krawat? Tylko pięć dolarów.
- Idioto - wrzasnął Talib - nie potrzebuję drogiego krawata! Potrzebuję wody! Powinienem cię zabić, ale najpierw muszę znaleźć wodę!
- Dobra - odpowiedział stary Żyd - to nie ważne, że nie chcesz kupić ode mnie krawata i że mnie nienawidzisz. Pokażę ci, że jestem ponad to. Jeśli pojdziesz wzdłuż tamtego wzgórza na wschód przez około dwa kilometry znajdziesz uroczą restaurację. Mają tam tyle zimnej wody, ile zdołasz wypić. Szalom.


Głośno przeklinając Talib powlókł się w kierunku wzgórza. Kilka godzin później przyczołgał się z powrotem ledwie żywy.

pomyslowy informatykklawiaturowy ogródek
Nie ma to jak dobry pomysł. Nasz bohater chyba najwyraźniej się nudził, a nuda bywa zaczynem... dla niecodziennych pomysłów.
Mówi się wiele o ekologii w dzisiejszych czasach - no to proszę - Ekologiczna Klawiatura.

Potrzebujemy:

  • klawiatura - szt. 1
  • ziarna rzeżuchy
  • trochę wolnego czasu i cierpliwości

Rozbieramy klawiaturę. Wsypujemy do środka ziarenka rzeżuchy. Następnie składamy ją z powrotem, podlewamy, odczekujemy kilka dni i patrzymy na efekty tego ciekawego pomysłu. A jak one wyglądają? Zobacz sam.

polska popularneTekst znaleziony w sieci, plątający się w niej od dłuższego czasu, ale w związku ze zbliżającymi się wyborami nabierający troszkę innego, nowego wymiaru, jednocześnie pozostający uroczo słodko dobijający.

Polska. Oto znajdujemy się w świecie absurdu. 

Kraj, w którym co piąty mieszkaniec stracił życie w czasie drugiej wojny światowej, którego 1/5 narodu żyje poza granicami kraju i w którym co 3 mieszkaniec ma 20lat.

Kraj, który ma dwa razy więcej studentów niż Francja, a inżynier zarabia tu mniej niż przeciętny robotnik. Kraj, gdzie człowiek wydaje dwa razy więcej niż zarabia, gdzie przeciętna pensja nie przekracza ceny (!) trzech par dobrych butów, gdzie jednocześnie nie ma biedy a obcy kapitał się pcha drzwiami i oknami.

Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a mimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu. Kraj, w którym rządzą byli socjaliści, w którym święta kościelne są dniami wolnymi od pracy (!) Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki, jeśli nie chce stracić gruntu pod nogami.

stirlitzStirlitz szedł nocą przez las.  
Nagle zobaczył na drzewie świecące oczy.
- Sowa - pomyślał Stirlitz.
- Sam jesteś sowa - pomyślał Bormann.

 

Stirlitz posłał Müllera do diabła. Następnego dnia Diabła odwiedziło Gestapo.


Stirlitz na popijawie u Müllera mocno przeholował.
Następnego dnia, żeby rozwiać wątpliwości, wchodzi do gabinetu Müllera i pyta:
- Słuchajcie, czy domyśliliście się po wczorajszym, że jestem sowieckim agentem?
- Nie - przyznał Müller. Stirlitz odetchnął z ulgą.                                                                                                                                                                          

Stirlitz kopnięciem otworzył drzwi i na palcach, cichutko, zbliżył się do czytającego gazetę Müllera.

Ocena użytkowników: 0 / 5

Star InactiveStar InactiveStar InactiveStar InactiveStar Inactive
 

Przychodzi zakonnica do lekarza i mówi:
- Mam jakąś dziwną chorobę. Znajduję znaczki pocztowe w majtkach.
- Ależ siostro, to niemożliwe. Nie ma takiej dolegliwości.
- To proszę zobaczyć - przerywa doktorowi zakonnica i ściąga bieliznę.
Lekarz patrzy... faktycznie coś tam jest. Drapie się po głowie i patrzy bliżej... No znaczki pocztowe w majtkach jak wół. Patrzy bliżej i wreszcie się uśmiecha.
- Droga siostro. To nie znaczki tylko naklejki z bananów.