stirlitzStirlitz szedł nocą przez las.  
Nagle zobaczył na drzewie świecące oczy.
- Sowa - pomyślał Stirlitz.
- Sam jesteś sowa - pomyślał Bormann.

 

Stirlitz posłał Müllera do diabła. Następnego dnia Diabła odwiedziło Gestapo.


Stirlitz na popijawie u Müllera mocno przeholował.
Następnego dnia, żeby rozwiać wątpliwości, wchodzi do gabinetu Müllera i pyta:
- Słuchajcie, czy domyśliliście się po wczorajszym, że jestem sowieckim agentem?
- Nie - przyznał Müller. Stirlitz odetchnął z ulgą.                                                                                                                                                                          

Stirlitz kopnięciem otworzył drzwi i na palcach, cichutko, zbliżył się do czytającego gazetę Müllera.

Przychodzi zakonnica do lekarza i mówi:
- Mam jakąś dziwną chorobę. Znajduję znaczki pocztowe w majtkach.
- Ależ siostro, to niemożliwe. Nie ma takiej dolegliwości.
- To proszę zobaczyć - przerywa doktorowi zakonnica i ściąga bieliznę.
Lekarz patrzy... faktycznie coś tam jest. Drapie się po głowie i patrzy bliżej... No znaczki pocztowe w majtkach jak wół. Patrzy bliżej i wreszcie się uśmiecha.
- Droga siostro. To nie znaczki tylko naklejki z bananów.

ogień jasio masturbacjaLekcja języka polskiego. Gramatyka.
Pani prosi dzieci, żeby wyjęły kartki i wymyśliły słowo składające się z czterech sylab, które im się kojarzy z czymś przyjemnym i niepowtarzalnym.
Zapanowała cisza, pełne skupienie, jedni zaczęli obgryzać długopisy, a inni przeliczając na palcach, coś sobie mruczeli pod nosem i ruchem głowy  negowali wymyślone słowo.
Po kwadransie pada hasło:
- Kończymy i odkładamy długopisy!
Dzieci posłusznie wykonały polecenie i wyprostowały się na siedzeniach.
- Które z was chce zacząć?
Marzenka podniosła palce.
- Proszę, przeczytaj!
- Ponieważ moi dziadkowie mają od lat szklarnie, wymyśliłam słowo:  "O-grod-nic-two", a dlatego kojarzy mi się z czymś przyjemnym, bo kiedy na różnych grządkach zakwitają kwiaty, to ich zapach oraz piękne kolory sprawiają, że długo nie można oderwać oczu.
- Bardzo ładnie!... Kto następny?
Tym razem Kamil powoli podniósł rękę.
- Słuchamy!
- Ponieważ mój starszy brat lubi latać i ja kiedyś z nim byłem, to dlatego wymyśliłem słowo - "pa-ra-lot-nia". Uważam, że nie ma nic piękniejszego jak widok z góry na ziemię. Chociaż się bałem, nigdy tego nie zapomnę.
- Interesujące!... Bardzo ładnie!... Kto teraz?
Ręka Jasia powędrowała w górę.
- Pochwal się Jasiu swoim słowem, proszę!

pomyslowy informatykklawiaturowy ogródek
Nie ma to jak dobry pomysł. Nasz bohater chyba najwyraźniej się nudził, a nuda bywa zaczynem... dla niecodziennych pomysłów.
Mówi się wiele o ekologii w dzisiejszych czasach - no to proszę - Ekologiczna Klawiatura.

Potrzebujemy:

  • klawiatura - szt. 1
  • ziarna rzeżuchy
  • trochę wolnego czasu i cierpliwości

Rozbieramy klawiaturę. Wsypujemy do środka ziarenka rzeżuchy. Następnie składamy ją z powrotem, podlewamy, odczekujemy kilka dni i patrzymy na efekty tego ciekawego pomysłu. A jak one wyglądają? Zobacz sam.

rumcajs - pierwowzór policjanta?

 Wiadomo jak to w dzisiejszych czasach na drogach jest. Policja, straż miejska, a czasem emerytowany policjant u siebie na balkonie ustawiają fotoradary, a potem otrzymujemy całkiem nieoczekiwane pisemko z informacją o wykroczeniu, które zazwyczaj kosztuje kilkaset złotych.
Chyba nie znam kierowcy, który by nie przeklinał fotoradarów, choć są one dość skutecznym straszakiem i chyba wszyscy kierowcy, których znam jeśli widzą - stacjonarny, bo z przenośnym różnie bywa - fotoradar zwalniają do dozwolonej prędkości. No cóż odwieczna walka między dobrem i złem... Chyba się zagalopowałem. Poczytajmy zatem list sfotografowanego?? do Komendanta Straży Miejskiej. Ot taka perełka w codzienności.


 

Pan Komendant Straży Miejskiej  w Białogardzie

Szanowny Panie Komendancie


Korespondencja z Białogardu zawsze napełnia me serce radością, bo mam tu wielu Przyjaciół i nie zdarzyło się jeszcze, aby jakakolwiek przesyłka była niemiła.
Pozwolę sobie potraktować Wasze pismo, jako sympatyczny żart, bowiem nikt poważny nie ustawiałby fotoradaru na pustej i bezpiecznej drodze za miastem, fotografując samochody od tyłu i jeszcze oczekując za to pieniędzy.

Zdaję sobie sprawę, że w społeczeństwie zanikają rozmaite zawody kapelusznika, połykacza ognia, kołodzieja i tym bardziej godną dostrzeżenia jest Wasza dbałość o tradycję.
Przywrócenie społeczeństwu dawno zapomnianej postaci zbója przydrożnego, który za miastem, pod lasem grabił podróżnych jest ze wszech miar godne uznania.
Podkreślenia wymaga Wasz takt i delikatność, przecież moglibyście dodatkowo gwałcić i wyrywać ludziom złote zęby, a Wy zaledwie robicie zdjęcia fotoradarem od tyłu - domyślam się, a nie wiem, czy słusznie, że inspiracją była tu orientacja seksualna pomysłodawcy.
To też godny podkreślenia przykład tolerancji w Waszej Instytucji.

tresura papugi w lodówceFacet dostał na urodziny papugę. Szybko zorientował się, ze ma ona okropny nawyk przeklinania i rzuca mimochodem co drugie słowo. Cóż miał jednak zrobić - wyrzucić? -Żal.

Zawsze to jakiś towarzysz, zresztą prezent. Wiele dni starał się walczyć ze słownictwem papugi. Mówił do niej mile słowa, puszczał łagodną, klasyczna muzykę, robił wszystko, żeby dać papudze dobry przykład. 
Słowem - pełna poświecenia terapia i wszystko na nic.

Pewnego dnia, kiedy papuga wstała lewa noga i była wyjątkowo wredna, facet nie wytrzymał. Zaczął krzyczeć, ale papuga darła się
głośniej. Potrząsnął nią. Wtedy nie dość, że go zbluzgała , to jeszcze dostał parę razy dziobem. Zdesperowany wrzucił ptaszysko do zamrażarki,  zatrzasnął drzwi, oparł się o nie i zsunął w dół. Papuga rzuciła się kilka razy o ściany zamrażarki, coś zabełkotała i nagle wszystko ucichło.

Ocena użytkowników: 0 / 5

Star InactiveStar InactiveStar InactiveStar InactiveStar Inactive
 

ogień jasio masturbacjaLekcja języka polskiego. Gramatyka.
Pani prosi dzieci, żeby wyjęły kartki i wymyśliły słowo składające się z czterech sylab, które im się kojarzy z czymś przyjemnym i niepowtarzalnym.
Zapanowała cisza, pełne skupienie, jedni zaczęli obgryzać długopisy, a inni przeliczając na palcach, coś sobie mruczeli pod nosem i ruchem głowy  negowali wymyślone słowo.
Po kwadransie pada hasło:
- Kończymy i odkładamy długopisy!
Dzieci posłusznie wykonały polecenie i wyprostowały się na siedzeniach.
- Które z was chce zacząć?
Marzenka podniosła palce.
- Proszę, przeczytaj!
- Ponieważ moi dziadkowie mają od lat szklarnie, wymyśliłam słowo:  "O-grod-nic-two", a dlatego kojarzy mi się z czymś przyjemnym, bo kiedy na różnych grządkach zakwitają kwiaty, to ich zapach oraz piękne kolory sprawiają, że długo nie można oderwać oczu.
- Bardzo ładnie!... Kto następny?
Tym razem Kamil powoli podniósł rękę.
- Słuchamy!
- Ponieważ mój starszy brat lubi latać i ja kiedyś z nim byłem, to dlatego wymyśliłem słowo - "pa-ra-lot-nia". Uważam, że nie ma nic piękniejszego jak widok z góry na ziemię. Chociaż się bałem, nigdy tego nie zapomnę.
- Interesujące!... Bardzo ładnie!... Kto teraz?
Ręka Jasia powędrowała w górę.
- Pochwal się Jasiu swoim słowem, proszę!


- Ani moi dziadkowie nie robią nic szczególnego, ani mój starszy brat też się nie wyróżnia, jednak dla mnie jest jedna rzecz, która sprawia mi największą przyjemność. Ten widok, ten zapach, ta radość!
- Jakie jest to twoje magiczne słowo Jasiu?
- "Mas-tur-ba-cja".