stirlitzStirlitz szedł nocą przez las.  
Nagle zobaczył na drzewie świecące oczy.
- Sowa - pomyślał Stirlitz.
- Sam jesteś sowa - pomyślał Bormann.

 

Stirlitz posłał Müllera do diabła. Następnego dnia Diabła odwiedziło Gestapo.


Stirlitz na popijawie u Müllera mocno przeholował.
Następnego dnia, żeby rozwiać wątpliwości, wchodzi do gabinetu Müllera i pyta:
- Słuchajcie, czy domyśliliście się po wczorajszym, że jestem sowieckim agentem?
- Nie - przyznał Müller. Stirlitz odetchnął z ulgą.                                                                                                                                                                          

Stirlitz kopnięciem otworzył drzwi i na palcach, cichutko, zbliżył się do czytającego gazetę Müllera.

parafialne ogloszenieAUTENTYCZNE PARAFIALNE OGŁOSZENIA:

 

  1. Cała wspólnota dziękuje chórowi młodzieżowemu, który na okres wakacji zaprzestał swojej działalności.
  2. Za tydzień Wielkanoc. Bardzo proszę wszystkie panie składać jajka w przedsionku.
  3. Pan Kowalski został wybrany na urząd kustosza naszego kościoła i zaakceptował ten wybór. Nie mogliśmy znaleźć nikokgo lepszego.
  4. W niedziele ksiądz rektor przewodniczył swej pożegnalnej mszy. Chór odśpiewał: "Klaskajmy wszyscy w dłonie".
  5. Z tablicy ogłoszeń: Dzisiejszy temat: Czy wiesz jak jest w piekle? Przyjdź i posłuchaj naszego organisty. 
  6. Po południu, w północnym i południowym końcu kościoła odbędą się chrzty. Dzieci będą chrzczone z obu stron.
  7. W czwartek o 16.00 Wspólne lody. Panie dające mleko prosimy przyjść wcześniej.
rumcajs - pierwowzór policjanta?

 Wiadomo jak to w dzisiejszych czasach na drogach jest. Policja, straż miejska, a czasem emerytowany policjant u siebie na balkonie ustawiają fotoradary, a potem otrzymujemy całkiem nieoczekiwane pisemko z informacją o wykroczeniu, które zazwyczaj kosztuje kilkaset złotych.
Chyba nie znam kierowcy, który by nie przeklinał fotoradarów, choć są one dość skutecznym straszakiem i chyba wszyscy kierowcy, których znam jeśli widzą - stacjonarny, bo z przenośnym różnie bywa - fotoradar zwalniają do dozwolonej prędkości. No cóż odwieczna walka między dobrem i złem... Chyba się zagalopowałem. Poczytajmy zatem list sfotografowanego?? do Komendanta Straży Miejskiej. Ot taka perełka w codzienności.


 

Pan Komendant Straży Miejskiej  w Białogardzie

Szanowny Panie Komendancie


Korespondencja z Białogardu zawsze napełnia me serce radością, bo mam tu wielu Przyjaciół i nie zdarzyło się jeszcze, aby jakakolwiek przesyłka była niemiła.
Pozwolę sobie potraktować Wasze pismo, jako sympatyczny żart, bowiem nikt poważny nie ustawiałby fotoradaru na pustej i bezpiecznej drodze za miastem, fotografując samochody od tyłu i jeszcze oczekując za to pieniędzy.

Zdaję sobie sprawę, że w społeczeństwie zanikają rozmaite zawody kapelusznika, połykacza ognia, kołodzieja i tym bardziej godną dostrzeżenia jest Wasza dbałość o tradycję.
Przywrócenie społeczeństwu dawno zapomnianej postaci zbója przydrożnego, który za miastem, pod lasem grabił podróżnych jest ze wszech miar godne uznania.
Podkreślenia wymaga Wasz takt i delikatność, przecież moglibyście dodatkowo gwałcić i wyrywać ludziom złote zęby, a Wy zaledwie robicie zdjęcia fotoradarem od tyłu - domyślam się, a nie wiem, czy słusznie, że inspiracją była tu orientacja seksualna pomysłodawcy.
To też godny podkreślenia przykład tolerancji w Waszej Instytucji.

ogień jasio masturbacjaLekcja języka polskiego. Gramatyka.
Pani prosi dzieci, żeby wyjęły kartki i wymyśliły słowo składające się z czterech sylab, które im się kojarzy z czymś przyjemnym i niepowtarzalnym.
Zapanowała cisza, pełne skupienie, jedni zaczęli obgryzać długopisy, a inni przeliczając na palcach, coś sobie mruczeli pod nosem i ruchem głowy  negowali wymyślone słowo.
Po kwadransie pada hasło:
- Kończymy i odkładamy długopisy!
Dzieci posłusznie wykonały polecenie i wyprostowały się na siedzeniach.
- Które z was chce zacząć?
Marzenka podniosła palce.
- Proszę, przeczytaj!
- Ponieważ moi dziadkowie mają od lat szklarnie, wymyśliłam słowo:  "O-grod-nic-two", a dlatego kojarzy mi się z czymś przyjemnym, bo kiedy na różnych grządkach zakwitają kwiaty, to ich zapach oraz piękne kolory sprawiają, że długo nie można oderwać oczu.
- Bardzo ładnie!... Kto następny?
Tym razem Kamil powoli podniósł rękę.
- Słuchamy!
- Ponieważ mój starszy brat lubi latać i ja kiedyś z nim byłem, to dlatego wymyśliłem słowo - "pa-ra-lot-nia". Uważam, że nie ma nic piękniejszego jak widok z góry na ziemię. Chociaż się bałem, nigdy tego nie zapomnę.
- Interesujące!... Bardzo ładnie!... Kto teraz?
Ręka Jasia powędrowała w górę.
- Pochwal się Jasiu swoim słowem, proszę!

polska popularneTekst znaleziony w sieci, plątający się w niej od dłuższego czasu, ale w związku ze zbliżającymi się wyborami nabierający troszkę innego, nowego wymiaru, jednocześnie pozostający uroczo słodko dobijający.

Polska. Oto znajdujemy się w świecie absurdu. 

Kraj, w którym co piąty mieszkaniec stracił życie w czasie drugiej wojny światowej, którego 1/5 narodu żyje poza granicami kraju i w którym co 3 mieszkaniec ma 20lat.

Kraj, który ma dwa razy więcej studentów niż Francja, a inżynier zarabia tu mniej niż przeciętny robotnik. Kraj, gdzie człowiek wydaje dwa razy więcej niż zarabia, gdzie przeciętna pensja nie przekracza ceny (!) trzech par dobrych butów, gdzie jednocześnie nie ma biedy a obcy kapitał się pcha drzwiami i oknami.

Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a mimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu. Kraj, w którym rządzą byli socjaliści, w którym święta kościelne są dniami wolnymi od pracy (!) Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki, jeśli nie chce stracić gruntu pod nogami.

tresura papugi w lodówceFacet dostał na urodziny papugę. Szybko zorientował się, ze ma ona okropny nawyk przeklinania i rzuca mimochodem co drugie słowo. Cóż miał jednak zrobić - wyrzucić? -Żal.

Zawsze to jakiś towarzysz, zresztą prezent. Wiele dni starał się walczyć ze słownictwem papugi. Mówił do niej mile słowa, puszczał łagodną, klasyczna muzykę, robił wszystko, żeby dać papudze dobry przykład. 
Słowem - pełna poświecenia terapia i wszystko na nic.

Pewnego dnia, kiedy papuga wstała lewa noga i była wyjątkowo wredna, facet nie wytrzymał. Zaczął krzyczeć, ale papuga darła się
głośniej. Potrząsnął nią. Wtedy nie dość, że go zbluzgała , to jeszcze dostał parę razy dziobem. Zdesperowany wrzucił ptaszysko do zamrażarki,  zatrzasnął drzwi, oparł się o nie i zsunął w dół. Papuga rzuciła się kilka razy o ściany zamrażarki, coś zabełkotała i nagle wszystko ucichło.